Autor CREA

Magazyn dla kobiet kreatywnych CREA CREA GdyKobietyTworza.pl powstał by promować twórczość kobiet oraz inspirować, edukować i zachęcać kobiety do realizacji własnych pasji i marzeń. CREA to artykuły na temat reklamy, marketingu, psychologii sukcesu, to prezentacja twórczych kobiet, galeria sztuki i sklep kreatywny.

| PORTFOLIA| WYDARZENIA| ZGŁOŚ PORTFOLIO >
OGŁOSZENIE

PISZESZ WIERSZE? OPOWIADANIA?

Daj się poznać czytelnikom, przyślij swoje teksty do naszej Redakcji. Najlepsze prace opublikujemy.

redakcja@gdykobietytworza.pl

Kto jest online
3 odwiedzających teraz
3 gości, 0 bots, 0 członków
Map of Visitors
Statystyki od 30/04/2014
Flag Counter
Znajdujesz się na: Strona główna»Czytelnia»Kobiety Piszą»Bajki dla kobiet opowiada Patrycja Cichy-Szept
Zdjęcie:

Bajki dla kobiet opowiada Patrycja Cichy-Szept

***

Pewnego dnia młoda dziewczyna spotkała Burzę.
– Cześć, jestem Burza – powiedziała pochmurnie. – Skoro już mnie spotkałaś na swojej drodze, znaczy, że zawsze będziesz mnie spotykała. Zbierasz burzę, bo widocznie siałaś wiatr, każdy ma to, czego chce, ja się wcale nie wpraszałam, żeby nie było na mnie – trajkotała Burza i pluła piorunami.
Dziewczyna była przerażona.
– Ale jak to? – zmartwiona dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć, ale ponieważ była bardzo młoda, a burza bardzo stara i doświadczona, uznała że plująca piorunami musi mieć rację.
Odtąd na każdym kroku kontrolowała siebie, czy czasem nie zasadza wiatru, jak ognia unikała najmniejszych konfrontacji, a każdy najmniejszy podmuch wprawiał ją w przerażenie.
Pewnego dnia, a minęło wiele lat i była już bardzo dojrzałą kobietą, gdy znów nic nie urosło w jej ogrodzie, gdy sadziła i sadziła i nic nie wyrastało, przyleciał Wiatr. Zadął z całych sił i stanął naprzeciw przerażonej kobiety.
– Jeśli mnie nie zawołasz, jeśli będziesz mnie ciągle unikała, nigdy nic w twoim ogrodzie nie wyrośnie. Jestem potrzebny, by przenosić nasionka na żyzną ziemię – powiedział Wiatr.
– Ale Burza mówiła – żachnęła się kobieta.
– Jesteś taka dorosła i ciągle się jej boisz? Ciągle wierzysz w to, co powiedziała ci sto lat temu?
Nie możesz całe życie bać się swojej siły, bo ja jestem Siłą – powiedział Wiatr.
A burze przychodzą i odchodzą…

***

Spotkałam kiedyś dziewczynę w wianku. Kochała tańczyć. Taniec był jej marzeniem, tęsknotą i miłością. Nie mówiła o niczym innym i nie zajmowała się niczym poza ciągłymi treningami. Nie udawało jej się. Nie przyjęli jej do baletowej szkoły, nie dostała się na studia artystyczne, nie zatańczyła na żadnej scenie. Spotykałam ją bardzo często i często zastanawiałam się, dlaczego mimo tak wielkiej pasji i miłości, mimo uporu i co tu dużo gadać – wielkiego talentu tak bardzo ma pod górkę… Uśmiechałyśmy się do siebie na ulicy, czasami ona pomachała i szła tanecznym, choć coraz smutniejszym krokiem w swoją stronę. Szła tańczyć po kryjomu, gdzie nikt nie będzie widział, nikt nie wyśmieje, nikt nie skrytykuje, nie odrzuci…
Pewnego dnia wiedziona jakimś przemożnym impulsem poszłam za nią. Faktycznie, ukryła się na łące i tańczyła, a wraz z nią wianek na jej głowie. – Dlaczego go nigdy nie zdejmujesz – zagadnęłam. Dziewczyna bardzo się wystraszyła, bo myślała, że nikt nie zna jej kryjówki.
– Nie bój się, chciałam tylko pogadać – powiedziałam zmieszana.
– To mój talizman, mam go odkąd pamiętam, nigdy go nie zdejmuję, podobno mi w nim do twarzy.
Faktycznie, wianek był bardzo piękny, jakby nigdy kwiaty w niego wplecione nie więdły… Zachwyciłam się nim i pomyślałam, że sama chętnie bym taki nosiła.
– Chcesz? Powiedziała niespodziewanie dziewczyna i zdjęła go z głowy, jakby zdejmowała największy ciężar, który niczym fatum ciążył na jej czole.
Dziewczyna odleciała z łąki bez wianka, a ja niedługo potem dowiedziałam się, że tańczy jako prima balerina w swoim wymarzonym balecie.
Czasami nosimy w swoim sercu, w głowie, duszy, coś, co wydaje nam się, że jest niezbędne, że nas ozdabia, pomaga i że wypada, bo ktoś kiedyś powiedział, że tak nam w tym wianku do twarzy i nie mamy świadomości jak bardzo nas ten przysłowiowy wianek obciąża i blokuje dostęp do świata spełnień. Dopiero przypadkowe, lub nieprzypadkowe zdarzenia powodują, że pozbywamy się ciężaru.

***

Było sobie małe drzewko. Niedawno wyrosło, ale bardzo szybko zorientowało się, jakie chce być. – Chcę być takie wysokie jak ta sosna – pomyślało, gdy zobaczyło piękną, strzelistą drzewną damę, gdy ta akurat gawędziła z Niebem.
Potem poznało inne drzewa i również nimi się zachwyciło. Chciało być bogate jak limba, dostojne jak dąb, mądre jak brzoza, dobre jak jabłoń, wykształcone jak lipa. Och, ileż planów na życie miało moje małe drzewko. Im bardziej rosło, tym bardziej pragnęło szczęścia, mądrości bogactwa, powodzenia, urody i wszystkiego tego, co miały inne drzewa. Ale życie mojego bohatera potoczyło się inaczej niż sobie wyobrażał. Los spłatał mu figla. Niebo nie dało mu urody, wdzięku, ani bogactwa. Mimo wielu starań, mimo że drzewko tak bardzo chciało być jak dąb, jak brzoza, jak limba, mimo, że dawało z siebie naprawdę dużo – nie udało się. Było tylko trochę podobne do jabłoni. Było po prostu dobre.
– Masz wyjątkowo czułe serce – powiedziała kiedyś sarna. Mógłbyś pomagać zagubionym. Ale ta uwaga zamiast pomóc, jeszcze bardziej załamała drzewko. – Miało być inaczej, nic mi się nie udało, mam nieudane życie – powiedziało i zapłakało nad niesprawiedliwością Nieba.
Co to znaczy mieć nieudane życie?
Na pewno każdy z moich czytelników ma inną tego definicję. Ale co to tak naprawdę znaczy? Zrób proszę takie ćwiczenie: zamknij oczy i wyobraź sobie, że nie znasz nikogo poza samym sobą, wiesz, że chodzą po świecie inni, ale nie masz pojęcia o ich życiu, powodzeniu, urodzie, stanie konta, nie masz pojęcia, czy są wykształceni i jak się ubierają. Wyobraź sobie, że jedynym z kim możesz się porównać jesteś Ty sam. Czy nadal będziesz sądził, że masz nieudane życie? A może ów pech, czy złośliwość losu, niesprawiedliwość, jest po prostu Twoją drogą? Drogą na tę chwilę. Bo przecież nic nie trwa wiecznie…
Zacznij się porównywać z samym sobą. Z nikim innym. Z samym sobą … o ileż mniej byłoby nieudanych losów, gdybyśmy przestali się porównywać z kimś, kim nie jesteśmy …

Tekst: Patrycja Cichy-Szept

O AUTORCE:

Mówią na nią Bajarka. Czaruje rzeczywistość słowami. Pisze dla dzieci i dorosłych. Pisze bajki i opowiadania personalizowane, na specjalne zamówienie. Dla smutnych i wesołych, dużych i małych. Wierzy w siłę opowieści, wierzy, że słowa mają wielką moc. Słowami można leczyć i wyciągać z najgorszych stanów psychicznych i fizycznych.

Opowieść płynąca z serca może bardzo, bardzo wiele. Zdarza się, że opowiada bajkę smutnemu bez żadnego przygotowania, intuicyjnie dobiera treść baśni.

Na co dzień: zajmuje się opowieścioterapią i prowadzeniem warsztatów, pisze bajki i opowiadania na zamówienie, prowadzi stronę na facebooku Drzewo Życia, pisze listy i wysyła w butelkach, robi cukierki – konfitury dla duszy.

Studiowała pedagogikę na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Uczyła się w szkole dramy i pantomimy. Pisała artykuły do gazet, wielokrotnie była recenzentką poezji młodzieżowej.

  • Wierzy w cuda, które sami tworzymy.
  • Wierzy w moc opowieści i w to, że na świecie są dobrzy ludzie.
  • Wierzy w Wielkiego Ducha, bez którego inspiracji nie potrafiłabym pisać.

Jeżeli uznasz ten artykuł za wartościowy, prosimy POLEĆ go znajomym na Facebooku lub kliknij przycisk Google+. Może komuś te treści w czymś pomogą. Będziemy wdzięczni za polecenie naszego magazynu. Z góry za wszystko serdecznie DZIĘKUJEMY i zapraszamy do polubienia naszej strony na Facebboku!

Leave your comment

Your Name: (required)

E-Mail: (required)

Website: (not required)

Authorization code from image: (required)


Message: (required)

Send comment